Herbaciarnia “Dzieła Zebrane”, Dom Opieki dla Chronicznie Chorych, winda, Szpital na Kopernika

This slideshow requires JavaScript.

Szopa już jest częścią naszej rodzinnej tradycji

22.stycznia jest naszym ostatnim tegorocznym dniem kolędowań z szopą. Mocny finisz.

Rano odwiedziliśmy Szpital Dziecięcy przy Kopernika 43. Muzyka skrzypiec dodała naszym porannym głosom animuszu. Ktoś wybuchnął śmiechem, kiedy Baba naparzała na Diabła, a po każdym z pokazów głowa Heroda spadała wielokrotnie w rękach kolejnych dzieci. Kiedy dotarliśmy na nieodnowiony i bardzo ciasny Oddział Pediatrii w jednej z sal trwał obchód lekarski. Podczas gdy czekaliśmy za przeszklonymi drzwiami, kolejne z dzieci orientowały się, że to my śpiewamy i gramy, a a więc też chciały nas zobaczyć z bliska. W oddziale, jak potem powiedziała nam jedna z mam, nie ma nawet kącika do zabaw, dlatego dzieci są wyjątkowo spragnione atrakcji. Rzeczywiście warunki nie są tam najlepsze, w salach ledwo mieszczą się rodzice odwiedzający swoje pociechy. Tym bardziej cieszyliśmy się, że tam dotarliśmy. Niespełna 2 letni Antek wyleciał do nas z sali i po parominutowych próbach w duecie z Elą odegrał skrzypkiem dwie zwrotki kolędy. Po czym tak przywiązał się do nich, że kiedy miały szansę popróbować na skrzypcach i inne dzieci, miał wyraźnie niewesołą minkę.  Kolejnym hitem było kręcenie gwiazdą i Koza z siwą brodą – dla jednej z dziewczynek była to po prostu ukochana “Mu” i kropka.

Wielkie dzięki: Eli, Gosi, Marysi, Michałowi, Paulince, panu Stanisławowi.

O 14 byliśmy już w Domu Opieki nad chronicznie Chorymi przy ul. Nowowiejskiej. To dobre miejsce, gdzie czuć ciepłe serca sióstr, opiekujących się mieszkankami domu. Spotkaliśmy tam grupę wywodzącą się ze scholi akademickiej dominikańskiej. Ubogaciliśmy się wzajemnie. Rozpoczęliśmy wspólnym śpiewem w kaplicy, po czym rozeszliśmy się po pokojach. Śpiewający w trzech grupach, a my w tym czasie pokazywaliśmy jasełka w każdym pokoju. Dom w tym czasie wypełnił śpiew i wzajemne życzenia.

Tutaj chodził z nami Gosia, Karol, Marysia i Ola. Bez Waszej pomocy ani rusz. I tak po wszystkim – padliśmy. Było warto.

Szopa została złożona. Nieźle się spisała. Z dziwnym zaskoczeniem zorientowaliśmy się, że w przyszłym roku już nie będziemy musieli tyle czasu jej robić, Jurek konstruować, przyjaciele robić kukieł, a i tak będziemy mogli z nią chodzić i kolędować. Że po prostu już stała się częścią naszej rodzinnej tradycji.

Anioł Jerzy i olśniony pies

This slideshow requires JavaScript.

Nadchodzące terminy

Piątek 20:30, Herbaciarnia “DZIEŁA ZEBRANE” Nowolipki 18

- wchodzi się od lewej strony kościoła schodami do podziemia

JAK DOJECHAĆ- http://baciarnia.pl/kontakt.php

Gospodarz Paweł ustalił, że utarg tego wieczoru ma być przeznaczony na naszą zbiórkę na półkolonie dla dzieci na Wschodzie.

Zaproście swoich znajomych, rodziców, rodzeństwo, wujków, kuzynki młodsze i starsze itd.

Tam jest klimatycznie, jest w bród herbat, a nawet gry dla miłośników gier.  Zrobimy szopkę, a potem będziemy sobie siedzieć.

Niedziela

Weźcie kapcie/worki na buty.

Godz. 11,  Szpital Dziecięcy Kopernika 43

Zbieramy się 10:50. Zapraszamy wszystkich chętnych! Jeżeli ktoś chce nauczyć się wspólnych przyśpiewek – proszę wysłać adres maila na olakrzaklewska@gmail.com, prześlę tekst.

Pójdziemy w przerwie pewnie na kawę/drugie śniadanie gdzieś w okolice Placu Konstytucji.

Godz. 14, Dom Opieki nad chronicznie chorymi przy ul. Nowowiejskiej (przy metrze Politechnika)

Tam jesteśmy z grupą śpiewająco grającą (ok.16 osób). Mamy do obejścia trzy oddziały, więc trzeba się uzbroić w spontaniczność. Będziemy grać pewnie raz dla całego oddziału a potem np. przy każdym pokoju a nawet łóżku jakiś fragment.


Filmik i zdjęcia ze wtorku

FILMIK: Klinij link: http://vimeo.com/35138441

Zdjęcia ze wtorku:

Szpital Dziecięcy

Niedzielne dziękczynienie

Dziękujemy wszystkim za radosne przyjęcie szopy. Szopa została wypodziwiana. W zakładce PLAN są terminy nadchodzących szopingowych akcji!

Z nieba spadło parę osób, które będą z nami szopingować.

Po pierwsze plakat: model Jerzy, fotograf  Ola. Miejsce: przed witrynami na Marszałkowskiej, czas: noc.

PIĄTEK

W piątek odegraliśmy szopkę trzykrotnie, a zupa również trzykrotnie się przypaliła. Były spotkania po latach i odwiedziny gości z Krakowa. A także znak czasu: gościliśmy 1,5 rocznego Tytusa i miesięczną Stasię.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE, A OŻYJE

Maricn, Ola, Basia, Alek, Iwonka, Kuba, Kasia, Natalia, Gosia, Paulina, Marysia, Justki ręka i Stasia w domyśle (powyżej)

Justka ze Stasią i Olą w cieple Świętej Rodziny (poniżej)

Pianista – Michał uaktualnia bloga w czasie grania :)

SOBOTA

W sobotę chodziliśmy po Warszawie. Dokładnie w blokach.  Na przykładzie dwóch panów dowiodę, że Warszawa jest miastem krańcowości: jeden pan dał nam 5 zł, bo “został bez żony na gospodarstwie”, a z kolei inny pan zapytał nas, skąd to i jaki to zwyczaj “taka szopka i kolędowanie”. Na dodatkowe pytanie: jakiego wyznania jesteśmy, odpowiedzieliśmy – chrześcijanie. Pan był mocno zdziwiony.

Potem przyszła kolej na odwiedziny z szopą u cioć i znajomych.

Sobotni wieczór wparowaliśmy do Ogrodniczek na kolędowanie. Wydaje się, że niektórzy lewitowali, (żebyśmy mogli wejść z szopą): tym samym stworzyli dwie warstwy gości i zrobili miejsce na jasełka. Aplauz był huczny i z wiwatami.

Ela śpiewaczka, tym razem w roli skrzypaczki

Kuba straszy Turoniem u Ogrodniczek w mieszkaniu

Iwonka musiała się wzbić na wyżyny swoich możliwości i lewitując kręciła gwiazdą

Marcin, którego wczoraj poznaliśmy u Ogrodniczek, dziś był z nami w KIK-u

Tam też zwerbowaliśmy kolejnych szopingowców, którzy pojawili się rankiem niedzielnym pod św. Marcinem. Jeden ze zwerbowanych, Maciek na zdjęciu), zwerbował jeszcze jednego: Marcina.  Zaszopkowaliśmy u młodzieńczych rodzin KIK-owcowych, gdzie po staropolsku ugoszczono nas jabłkiem (co prawda w szarlotce) i śmietaną (zaiste bitą) do tego.

Tytus mierzy się z Herodem. Ciężar głów kukiełek był dla dzieci wyzwaniem.

Pędem udaliśmy się na Nowolipki, gdzie zapowiedział nas sam ksiądz Proboszcz i graliśmy u stóp ołtarza dla ogromnej publiczności. To był również nasz pierwszy raz z mikrofonem (brawo Jerzy) i ze skrzypcami Eli. Wkupiliśmy się w łaskę dzieci (co nie jest łatwe, jak wiemy) i potem mogliśmy im jeszcze popokazywać jak Herod traci głowę albo jak Turoń je pożera. O mały włos nie pożarł dziecka do chrztu. Szkoda, ale nie mamy stamtąd zdjęć.

Basia, Iwonka i Kuba, dzięki Wam, którzyści przyjechali specjalnie z Krakowa, żeby robić (mając też na głowie sesje i miłość), dzięki!!!!!!!

Dzięki Aniela i Kazik za KIK. Dzięki Paweł za Augustyna.

Dzięki Ela, Maciek i Marcin za ganianie w niedzielę.

Piątek o 19 Nowolipki

Szopa jest na Nowolipkach i w piątek o 19  wielkie podziwianie szopy i kukieł, zawias oczu na choince, całowanie pod jemiołą, hasanie do śpiewanych melodii, a potem niespodzianka!

Nadchodzące akcje, w których każdy może wziąć udział. Nr kontaktowy w tej sprawie: 695032392.

14.,15.01  do drzwi dla mieszkańców okolicznych, szoping na DWORCU CENTRALNYM

16.01 11:00 – ok. 12:00  szpital dziecięcy na Litewskiej 

godz.  20, wtorek, 17.01  ”U Artystów” Mazowiecka 11 A 

22.01 w Domu Opieki

I wszędzie tam, gdzie ktoś z nami pójdzie, gdzie powyżej 4 się zgromadzi w imię szopkowania-  tam pójdą.

Jamna, Trzęsiny, Ignatówka – gdzie my tam i szopa

Kolędnicy dobieżeli daleko w góry na Jamną, gdzie na wspaniałych pagórach ojciec Jan Góra z grupą młodzieży świętują Sylwestra. Szopa stanęła na podwórku i mieliśmy nasz pierwszy plenerowy pokaz. Muzycznie spontanicznie pomagał nam gitarzysta. Dziękujemy za ciepłe przyjęcie przez Ojca – mieliśmy nawet szansę chwilę z nim porozmawiać i oklaski młodej górskiej publiczności.

W pierwszy dzień 2012 roku zawitaliśmy do Trzęsin do księdza Juliana, który przedstawił nas swoim parafianom (widać, że go bardzo cenią:) i dzięki temu graliśmy szopkę po Mszy o 9. Tak się spodobała, że zostaliśmy na śniadanie na plebani i doczekaliśmy ty samym do następnej Mszy o 11:30. Tym razem ksiądz Julian (to tym bardziej potwierdzało, że parafianie go cenią) zapowiedział, że Msza się trochę opóźni, a parafian czeka kultura. Święta z Kulturą w końcu.

Ostatnim punktem na mapie wschodniej Polski była Ignatówka, gdzie w luksusowej willi mieszkała ongiś kochanka Zamoyskiego, dziś mieszka tam pustelniczka Siostra Róża. Dom znajduje się na wzgórzu, który już nieraz z daleka obserwowałam i zastanawiałam się kto może tam mieszkać. Pokazywaliśmy szopę w zimnej kaplicy dla grupy zaproszonych przez siostrę pań i dzieci. Atmosfera była cudowna. Bardzo żałowali, że tak nagle i że więcej dzieci i ludzi nie mogło tego zobaczyć. Siostra wciąż powtarzała, że to ogromna łaska dla Ignatówki zobaczyć takie przedstawienie i zapraszała koniecznie na przyszły rok. Przyjedziemy, pewnie.

Dla dzieci i starszych

Z szopką i kolędowaniem zawędrowaliśmy do szpitalu w Prokocimiu do trzech oddziałów, gdzie przebywają dzieci oraz do mieszkańców Domu Opieki
im. Helclów. Robiliśmy pokaz przedstawienia jasełkowego w szopce, każdemu z dzieci daliśmy do rąk kukły, żeby też mogły pograć, kręciły gwiazdą, kłapały paszczą Turonia. Wielkim zainteresowaniem cieszył się mechanizm ścinania głowy Herodowi. Ewa demonstrowała paniom pielęgniarkom jak to “Herod traci dla nich głowę”. Potem robiliśmy prawdziwy kolędniczy obchód. Śpiewaliśmy, a muzykanci grali przy każdym łóżku, gdzie był ktoś, kto nie mógł wstać. Głos nieraz ugrzązł nam w gardle ze wzruszenia. Jeden z panów przemówił nagle po latach nie mówienia, żeby podziękować, sama pani pielęgniarka była zaskoczona. Nie chcieli nas wypuścić, my też nie chcieliśmy tak prędko pośpieszać. Na każdym piętrze inne twarze, inne historie w oczach, a wszystkich jednoczyły kolędy i wieść o Narodzeniu Pana. Dzięki wszystkim!